Dragon Age Wiki
Advertisement

Dialogi Wynne zawierają listę rozmów, w których Wynne i inni towarzysze dyskutują nawzajem w tle, a także jej reakcje na wydarzenia w grze.

Uwagi Wynne​[]

  • (dodana do drużyny) "Tak."
  • (wyjęta z drużyny) "Bzdura."

───────

  • (wchodząc na rynek główny) "Kiedyś zamówiłam sobie portret u jednego z tutejszych artystów. Nie był zbyt dobry."
  • (wchodząc do Karczmy Pod Nienażartym Szlachcicem) "Ciekawe czy maja tu dobre wino śliwkowe..."
  • (przed Cudami Thedas) "Och, "Cuda Thedas"! Od wieków tu nie byłam."
  • (w środku Cudów Thedas) "Hmm, jadeit, rzeźbiony i polerowany by przypominał dużego... Och, rozumiem. Cóż, to po prostu... niegrzeczne."
  • (wchodząc do Perły) "Niczego nie dotykać! Nie wydaje mi się by często tutaj sprzątali."

───────

  • ​(w gabinecie Irvinga) "​To gabinet Irvinga. Miałam nadzieję, ze go tu zastaniemy, ale... chyba liczyłam na zbyt wiele."
  • (widząc korupcje w kwaterach templariuszy) "To... nie może dalej trwać. Musimy to powstrzymać..."
  • (po pokonaniu Shah Wyrd) "Bardzo dziwne. Klasyczne odwrócenie uwagi."

───────

  • (na zewnątrz kaplicy w Redcliffe) "Ci ludzie nie zasłużyli sobie na to co ich spotkało. Musimy dotrzeć do sedna tej sprawy."
  • (zbliżając się do wiatraka w Redcliffe) "Czyż nie jest tu pięknie? Z tego miejsca, nie sposób się domyślić, jak wielkie problemy trapią te wioskę."
  • (sekretny tunel w lochach Redcliffe) "Och. (Wzdycha) Nie cierpię takich miejsc. To przynajmniej wygląda na opustoszałe."

​───────

  • (wchodząc na pierwsze zbocze w Azylu) "Cóż, bardzo tu miło. Górskie powietrze, spokojna wioska. Ale gdzie się wszyscy podziali?"

Wynne i Alistair[]

  • Alistair: Wynne, jak sądzisz, czy wieża zostanie kiedyś przywrócona do pierwotnego stanu?
  • Wynne: Nie wiem. Zginęło wielu ludzi. Ciężko mi wyobrazić sobie odbudowę, gdy przyszłość przysłania tak ciemna chmura.
  • Alistair: Będziesz tam? Pomożesz w odbudowie? Gdy to wszystko się już skończy?
  • Wynne: Nie wiem. Nawet jeśli zdołamy przetrwać Plagę... Jestem już bardzo stara, Alistairze.
  • Alistair: Dlaczego? Z powodu kilku siwych włosów? Jesteś silna kobieta, Wynne. Możesz tego doczekać.
  • Wynne: Chyba przeceniasz czas, który mi jeszcze pozostał. Ale może masz rację. A może wspomnienia tego, co mnie tam spotkało... okażą się silniejsze i nie będę potrafiła im sprostać.
  • Alistair: Trudno mi w to uwierzyć.
  • Wynne: Dobrze mieć kogoś, kto we mnie wierzy. Szkoda, ze sama nie podzielam tych uczuć. To byłoby coś.

​───────

  • Alistair: No więc powiedz mi, masz dzieci? Wnuki? Nie wiem, prawnuki?
  • Wynne: Skąd ci przyszło do głowy, że mam dzieci? Musisz wiedzie, że większość życia spędziłam w Kręgu Maginów.
  • Alistair: Nie wiem, wydawałaś mi się kobietą w typie babci.
  • Wynne: Potraktuję to jako komentarz dotyczący mojego zachowania, nie wieku.
  • Alistair: Czarodziejkom nie zabrania się zawierać małżeństw, prawda? To nie jest chyba takie dziwaczne pytanie.
  • Wynne: Nie jest? Jaki mężczyzna chciałby twoim zdaniem ożenić się z czarodziejką?
  • Alistair: A ślub z innym magiem? Z tego, co pamiętam w Kręgu jest tyle samo mężczyzn, co kobiet.
  • Wynne: Takie typu związki nie są mile widziane. Choć nie powstrzymuje nas to od szukania co jakiś czas… towarzystwa innych magów.
  • Alistair: Ja… no dobra, nagle przestałaś mi wyglądać na babcię.
  • Wynne: To dobrze. O to chodziło.

───────​

  • Wynne: Alistairze, o to jest?
  • Alistair: Skarpeta?
  • Wynne: Brudna skarpeta. Jak trafiła do mojego posłania?
  • Alistair: Może cię lubi? Skarpety są bardzo przebiegłe. Zresztą nie jest moja.
  • Wynne: Są na niej wyszyte twoje inicjały.
  • Alistair: Och. Ha ha ha. To część wyszkolenia templariuszy, jeszcze z Zakonu. Mężczyźni zawsze… mylili skarpety. Przepraszam. Już ją zabieram. Zresztą jedną skarpetę mam nieco przemoczoną. Przyda się zmiana.
  • Wynne: Zamierzasz ją założyć? Jest brudna!
  • Alistair: Ale sucha. A my nie opływamy tutaj w luksusy.
  • Wynne: Jesteś obrzydliwy.

───────​

(jeśli dziedzictwo Alistaira jest ujawnione)

  • Wynne: Często rozmawiałeś z Cailanem?
  • Alistair: Chodzi ci o to czy coś mnie łącz z moim ‘’bratem’’, tak?
  • Wynne: Tak. Ciekawi mnie, co o tobie myślał.
  • Alistair: Chyba nie był zainteresowany moim istnieniem. Nic dla niego nie znaczyłem. Cóż… nie, nigdy nie rozmawialiśmy. Chociaż, chyba raz nam się zdarzyło. Maric i Cailan przyjechali odwiedzić arla. Byłem wtedy bardzo młody. Przedstawiono nas sobie. Z tego co pamiętam powiedziałem ‘’Witajcie, wasza wysokość’’. A on powiedział: ‘’Och! Miecze!’’ I pobiegł do zbrojowni. Tak wyglądała nasza znajomość. Potem już się nie spotykaliśmy. To bardzo smutne.  

Wynne i Zevran[]

  • Wynne: Z pewnością wiesz, że morderstwo jest złem.
  • Zevran: Przepraszam... mówisz do mnie?
  • Wynne: Dlatego własnie pragniesz opuścić szeregi Kruków. Przez kryzys sumienia.
  • Zevran: Tak, własnie o to chodzi.
  • Wynne: Możesz sobie żartować, ale mam przeczucie, że w głębi serca żałujesz tego, jak żyłeś.
  • Zevran: To prawda. Żałuję.
  • Wynne: Musisz zachowywać się jak dzieciak? Nie jesteś zdolny do prowadzenia poważnej rozmowy?
  • Zevran: Wiem. Jestem paskudny i smutno mi z tego powodu. Czy mogę złożyć głowę na twej piersi? Chce mi się płakać.
  • Wynne: Z powodzeniem możesz to robić z dala od mojej piersi.
  • Zevran: Mówiłem ci już, ze jestem sierota? Nigdy nie znałem swojej matki.
  • Wynne: Poddaję się.

───────

  • Wynne: Zmieniłeś zdanie? Możemy poważnie porozmawiać?
  • Zevran: O twoich piersiach? Jak sobie życzysz.
  • Wynne: Nie, nie chcę rozmawiać o moich piersiach.
  • Zevran: Ale to są cudowne piersi. Widywałem kobiety dwa razy od ciebie młodsze, które tak dobrze się nie trzymały. Może te piersi są magiczne?
  • Wynne: Oj, daj im w końcu spokój.
  • Zevran: Myślałem, ze chcesz rozmawiać poważnie?
  • Wynne: Chcę. Pomyślałam sobie, choć było to może głupota z mojej strony, ze zechcesz porozmawiać o swojej przeszłości.
  • Zevran: Moglibyśmy to zrobić. W mojej przeszłości było wiele piersi, choć tylko kilka spośród nich mogło równać się z twoimi.
  • Wynne: Dość tego. Koniec tej rozmowy.

───────

  • Zevran: Wiesz, Wynne... Mam w Antivii znajomego, który na pewno bardzo chętnie chciałby cię poznać.
  • Wynne: Słucham?
  • Zevran: Salvail lubi starsze, doświadczone kobiety. Twierdzi, ze są bardziej rozsądne, maja większe potrzeby i zapewniają większe doznania.
  • Wynne: Doprawdy?
  • Zevran: Tak jest. Nie da się temu zaprzeczyć, Zevran potrafi docenić ładna sikorkę, gdy taką wypatrzy.
  • Wynne: Nie jestem żadną sikorką!
  • Zevran: Nie ma powodu, żeby odmawiać sobie męskiego towarzystwa, prawda? Teraz się wzdrygasz, ale zapewniam cię, ze Salvail jest prawdziwym dżentelmenem, a do tego jest całkiem przystojny...
  • Wynne: Odejdę teraz. Powoli i spokojnie. W ten sposób twój mózg nie zostanie wyrwany przez uszy.
  • Zevran: Phi. To musi być cecha mieszkańców Fereldenu.


Wynne i Oghren[]

  • Wynne: Dlaczego czasem nazywasz Alistair'a małą kręci piką?
  • Oghren: A co? Mała kręci pika obraziła się?
  • Wynne: Po prostu... Ciekawy opis.
  • Oghren: Ciekawy? Całkowicie zgodny z prawdą. Nigdy nie widziałaś jak kręci swoją piką? Robi to gdy wydaje mu się, że nikt nie widzi. Wali w drzewa jak gdyby jutro miał skończyć się świat. Raz go na tym przyłapałem. Zarumienił się aż po sam pępek. Nie mógł znaleźć koszuli. W końcu zrobi sobie krzywdę.
  • Wynne: Chyba nie powinnam dalej słuchać, prawda?
  • Oghren: Ciągle mu powtarzam, piki są to dźgania na dużą odległość, koni i takich tam, a nie do kręcenia.
  • Wynne: Chwileczkę, ty mówisz o prawdziwej pice? Takiej dużej włóczni?
  • Oghren: Oczywiście, a o czym że innym?
  • Wynne: Nie mam pojęcia.

───────

  • Wynne: Masz, gdy byliśmy na targu kupiłam ci ręcznik, kostkę mydła i brzytwę.
  • Oghren: A na co to?
  • Wynne: Służy do mycia.
  • Oghren: Wiem do czego jest mydło, kobieto. Co to za marny kawałek metalu?
  • Wynne: To brzytwa, służy do golenia.
  • Oghren: Do golenia? (Śmieje się) Każdy szanujący się wojownik nosi brodę. Ciągle to powtarzam Alistair'owi.
  • Wynne: Cała splątana! Pełno w niej stęchłego jedzenia!
  • Oghren: Więc to tam się zapodział, ten kawałek śledzia. Poza tym dzięki niej nie marznie mi twarz. Nie musi być ładna. No i kobitki ją uwielbiają. Łaskoczę je, tu i tam, gdy kiwam głową.
  • Wynne: Zabieraj to! Ale już!

───────

  • Oghren: Tak, jasne, czemu nie.
  • Wynne: Słucham?
  • Oghren: Chętnie bym cię wyobracał. (śmieje się) Bo i czemu nie?
  • Wynne: Wyobracał?
  • Oghren: Tak! (śmieje się) W każdej chwili! Najlepiej w ciemności.
  • Wynne: Chyba powinnam uznać to za pochlebstwo.
  • Oghren: Nie jestem pewien, czy mam do tego odpowiedni sprzęt, ale jasne, cokolwiek cię kręci.

───────

  • Oghren: Ach, Wynne… napijesz się uwarzonego przez Oghrena napitku? To prawdziwy napój bogów.
  • Wynne: Hmm, to piwo? Mam nadzieję, że warzyłeś je z zachowaniem czystości?
  • Oghren: Ma się rozumieć! Może nie we wszystkim jestem porządny, ale piwo to dla mnie świętość.
  • Wynne: No dobrze, spróbuje.
  • Oghren: I jak? Co powiesz?
  • Wynne: Bardzo smaczne.
  • Oghren: Smakuje ci? Nigdy bym nie…
  • Wynne: Piękny bursztynowy kolor. Orzechowy smak, słodkawy, lekko rozgrzewa. Tylko ta przyprawa… trudno mi ją rozpoznać…
  • Oghren: Tak? Tak?
  • Wynne: Czy to goździki?
  • Oghren: Goździki! Na Kamień, prawdziwa z ciebie bratnia dusza. Gdybym nie był więziony w tym pancerzu, zabrałbym cię za róg i… sama wiesz.
  • Wynne:Mogę prosić o więcej?
Advertisement