Dragon Age Wiki
Advertisement

Dialogi Oghrena zawierają listę rozmów, w których Oghren i inni towarzysze dyskutują nawzajem w tle a także jego reakcje na wydarzenia w grze.

Uwagi Oghrena[]

  • (dodany do drużyny) "A-ha!"
  • (wyjęty z drużyny) "Jasny gwint!"

Oghren i Wynne[]

  • Wynne: Dlaczego czasem nazywasz Alistair'a małą kręci piką?
  • Oghren: A co? Mała kręci pika obraziła się?
  • Wynne: Po prostu... Ciekawy opis.
  • Oghren: Ciekawy? Całkowicie zgodny z prawdą. Nigdy nie widziałaś jak kręci swoją piką? Robi to gdy wydaje mu się, że nikt nie widzi. Wali w drzewa jak gdyby jutro miał skończyć się świat. Raz go na tym przyłapałem. Zarumienił się aż po sam pępek. Nie mógł znaleźć koszuli. W końcu zrobi sobie krzywdę.
  • Wynne: Chyba nie powinnam dalej słuchać, prawda?
  • Oghren: Ciągle mu powtarzam, piki są to dźgania na dużą odległość, koni i takich tam, a nie do kręcenia.
  • Wynne: Chwileczkę, ty mówisz o prawdziwej pice? Takiej dużej włóczni?
  • Oghren: Oczywiście, a o czym że innym?
  • Wynne: Nie mam pojęcia.

───────

  • Wynne: Masz, gdy byliśmy na targu kupiłam ci ręcznik, kostkę mydła i brzytwę.
  • Oghren: A na co to?
  • Wynne: Służy do mycia.
  • Oghren: Wiem do czego jest mydło, kobieto. Co to za marny kawałek metalu?
  • Wynne: To brzytwa, służy do golenia.
  • Oghren: Do golenia? (Śmieje się) Każdy szanujący się wojownik nosi brodę. Ciągle to powtarzam Alistair'owi.
  • Wynne: Cała splątana! Pełno w niej stęchłego jedzenia!
  • Oghren: Więc to tam się zapodział, ten kawałek śledzia. Poza tym dzięki niej nie marznie mi twarz. Nie musi być ładna. No i kobitki ją uwielbiają. Łaskoczę je, tu i tam, gdy kiwam głową.
  • Wynne: Zabieraj to! Ale już!

───────

  • Oghren: Tak, jasne, czemu nie.
  • Wynne: Słucham?
  • Oghren: Chętnie bym cię wyobracał. (śmieje się) Bo i czemu nie?
  • Wynne: Wyobracał?
  • Oghren: Tak! (śmieje się) W każdej chwili! Najlepiej w ciemności.
  • Wynne: Chyba powinnam uznać to za pochlebstwo.
  • Oghren: Nie jestem pewien, czy mam do tego odpowiedni sprzęt, ale jasne, cokolwiek cię kręci.

───────

  • Oghren: Ach, Wynne… napijesz się uwarzonego przez Oghrena napitku? To prawdziwy napój bogów.
  • Wynne: Hmm, to piwo? Mam nadzieję, że warzyłeś je z zachowaniem czystości?
  • Oghren: Ma się rozumieć! Może nie we wszystkim jestem porządny, ale piwo to dla mnie świętość.
  • Wynne: No dobrze, spróbuje.
  • Oghren: I jak? Co powiesz?
  • Wynne: Bardzo smaczne.
  • Oghren: Smakuje ci? Nigdy bym nie…
  • Wynne: Piękny bursztynowy kolor. Orzechowy smak, słodkawy, lekko rozgrzewa. Tylko ta przyprawa… trudno mi ją rozpoznać…
  • Oghren: Tak? Tak?
  • Wynne: Czy to goździki?
  • Oghren: Goździki! Na Kamień, prawdziwa z ciebie bratnia dusza. Gdybym nie był więziony w tym pancerzu, zabrałbym cię za róg i… sama wiesz.
  • Wynne:Mogę prosić o więcej?

Oghren i Alistair[]

  • Oghren: A no tak, dużo tu napięcia.
  • Alistair: Tak sądzisz?
  • Oghren: A wiesz jak ja, hehe, radzę sobie z napięciem?
  • Alistair: Mogę się nad tym tylko zastanawiać.
  • Oghren: Poleruję moją wierną broń!
  • Alistair: Co ty powiesz...
  • Oghren: Tak! Do połysku! Najpierw na sucho, potem z odrobiną smaru.
  • Alistair: Obrzydliwe...
  • Oghren: Chcesz powiedzieć, że nigdy nie polerowałeś swojego ostrza na mokro?
  • Alistair: Wydaję mi się, że to sprawa osobista.
  • Oghren: Naprawdę? Przeklęty zakon i jego zasady! Ja lubię robić to przy wszystkich.
  • Alistair: Tam gdzie widzą cię ludzie?
  • Oghren: Tak jest!
  • Alistair: Chwileczkę, o czym ty właściwie mówisz?
  • Oghren: O czym ty mówisz?
  • Alistair: Ah, nieważne...

───────

  • Alistair: Co takiego? Jesteś... Jesteś pijany!
  • Oghren: To było pytanie? Nie brzmiało jak pytanie...
  • Alistair: Na Stwórcę, jakim cudem jesteś ciągle pijany? Mamy tyle alkoholu?
  • Oghren: Zazdrościsz, co?
  • Alistair: Trochę. Dlaczego ja nie mogę być wieczne wstawiony? Nigdy nie mogę się upić!
  • Oghren: To twoja wina, że pijesz za mało wina.

───────

  • Alistair: Więc ty i Branda tak naprawdę nie byliście małżeństwem?
  • Oghren: Coś ci powiem chłopcze, byłeś kiedyś żonaty?
  • Alistair: Oczywiście, że nie. Wychowywałem się w zakonie.
  • Oghren: Podziękuj najtwardszej skale jaką znajdziesz. Małżeństwo to porażka.
  • Alistair: Rozumiem zatem, że nie było małych oghrenowych stópek biegających wokół jaskini.
  • Oghren: Jedyne co mi po niej zostało, to ból głowy, częściowa głuchota na jedno ucho, podrapane plecy i wysypka, która zniknęła dopiero po zastosowaniu trzech różnych maści.
  • Alistair: O rety! Rzuciła cię, prawda? I oto jesteś, także jako Strażnik.

───────

(jeśli Strażnik ma romans z Alistairem)

  • Oghren: Co zrobiłeś z jej nogami!
  • Alistair: Czyimi nogami?
  • Oghren: Jej nogami. Z krasnoludzkimi nogami zawsze jest kłopot, do niczego się nie nadają.
  • Alistair: Nic z nimi nie zrobiłem. Nie wiem co-
  • Oghren: Ah, nie mów nic więcej. Wystarczy je rozsunąć i zabrać się do dzieła. Słuszna decyzja, synu.
  • Alistair: Yhm... Dzięki...

───────

  • Oghren: No więc. Z szefową, co?
  • Alistair: Słucham?
  • Oghren: Ty i szefowa. Ubijaliście sianko.
  • Alistair: Nie wiem…
  • Oghren: Polerowaliście kamienie.
  • Alistair: …co ty…
  • Oghren: Korzystaliście z uroków nocy, że się tak wyrażę.
  • Alistair: O czym ty mówisz?
  • Oghren: Kuliście żelazo. Ujeżdżaliście rumaka. Trzepaliście kapucyna.
  • Alistair: Wymyślasz to wszystko na poczekaniu?
  • Oghren: Nie. Wcześniej przygotowałem.

Oghren i Morrigan[]

  • Oghren: Przysięgam, ależ bym się za ciebie zabrał!
  • Morrigan: Oh, a ten znowu toczy ślinę z pyska.
  • Oghren: Czyżbym powiedział to na głos?!

Oghren i Zevran[]

  • Zevran: Życie w krainie wysokich, musi być dla ciebie bardzo dziwne, co mój przyjacielu?
  • Oghren: A ja myślałem, że żyje w świecie wścibskich i głupich.
  • Zevran: Nagle zdałem sobie sprawę z kilku rzeczy. Krzesła są za wysokie, stoły znajdują się poza zasięgiem ramion, a korzystanie z toalet musi być prawdziwą lekcją pokory.
  • Oghren: Nie mam pół metra wzrostu, ty wymuskany bryłkomózgu!
  • Zevran: No i światło! Po mrokach Orzammaru i Głębokich Ścieżek to cud, że nie wijesz się z bólu.
  • Oghren: Jest tu dość jasno, muszę to przyznać.
  • Zevran: No i oh, nie masz sufitu nad głową. Pewnie przez cały czas boisz się, że zostaniesz wessany wprost w to nieskończone, otwarte niebo.
  • Oghren: (wzdycha)
  • Zevran: Mieszkasz sobie spokojnie we wnętrzu góry, aż tu nagle musisz wyjechać! I nie ma nic, tylko próżnia. Nie ma nic co może cię ochronić przed wessaniem w pustkę, nic co-
  • Oghren: Przestań! Jeszcze jedno słowo, a przepołowię cię tak jak stoisz!
  • Zevran: Jesteś dzielnym, bardzo dzielnym małym żołnierzem, mój przyjacielu.

Oghren i Pies[]

  • Oghren: Stój spokojnie psinko...
  • Pies: (Pies zadziera głowę z zaciekawieniem.)
  • Oghren: Lubisz Oghrena, co? Oghren jest twoim przyjacielem. Tak jest. My się rozumiemy. A teraz nie ruszaj się, ty głupi kundlu...
  • Pies: (Pies skowycze i rzuca się do ucieczki.)
  • Oghren: Och, daj spokój! Jesteś taki melodramatyczny! Nawet ci jeszcze siodła nie zdążyłem założyć!

───────

  • Oghren: No dobra. Mam lepszy pomysł. Wiem, że nie lubisz, jak siedzę ci na grzbiecie, ale co byś powiedział na... rydwan? Koła z kolcami, herb mego rodu na przedzie. Wyglądałby imponująco już to widzę oczyma wyobraźni. A ty, mój wspaniały psi rumaku, ruszasz gwałtownie do boju, podczas gdy ja stoję na moim rydwanie, tnąc na lewo i prawo. Ubilibyśmy tysiące żołnierzy wroga!
  • Pies: (Głosne, groźne szczekanie)
  • Oghren: Szlag by to! Brak ci wyobraźni. Ale jeszcze się przekonasz. Pewnego dnia będę miał swoja druzynę wspaniałych rydwanów zaprzęzonych w mabari. A ty skutwiony psie, ty będziesz załowac, ze nie chciałes wziac w tym udziału, kiedy miałes po temu okazję!

───────

  • Oghren: Nie patrz tak na mnie, psie. Jeszcze raz podniesiesz nogę, a przerobię cię na buty.

───────

  • Oghren: Patrz gdzie leziesz, przeklęty kundlu!
  • Alistair (Jeśli jest w drużynie): Och, przecież nic ci nie zrobił. Daj mu spokój.
  • Oghren: Pewnego dnia ktoś da ci kopa, bestio. Nie mówię konkretnie kto, ale ktoś się znajdzie.

───────

  • Oghren: Ej, głupi kundlu. Czego się tak na mnie gapisz? Lepiej stad zmiataj, ty skutwiona kupo cholernego gówna.
  • Pies: (Warczy groźnie)
Advertisement