FANDOM


To, co stało się z wicehrabią Perrinem Threnholdem, było parodią sprawiedliwości. Służyłem wówczas w twierdzy i aż krew we mnie wrze, kiedy słyszę, gdy mówi się o nim jak o tyranie. Był dobrym człowiekiem i starał się wyzwolić Kirkwall spod kontroli tych, którzy używają władzy do własnych celów. Zawsze tak było, prawda? Dawno temu mieliśmy Imperium. Potem przybyli qunari, potem Orlezjanie, a teraz templariusze... Czy kiedykolwiek mogliśmy sami decydować o własnym losie? Threnhold próbował wyrzucić stąd tych przeklętych templariuszy i dać nam prawdziwą wolność, i co go za to spotkało?

Teraz Zakon wybrał lorda Marlowe’a Dumara na jego następcę. Po długich tygodniach kłótni, po całym tym wmawianiu szlachcie, że będzie mogła sama wybrać wicehrabiego, po wzmiankach, że czas już na nowy tytuł – „A choćby i król, czemu nie?”, „Czemu mamy wciąż używać nazwy, którą narzucili nam Orlezjanie?”. I po tym wszystkim Zakon wybrał właśnie jego. W zasadzie to zrozumiałe – wszyscy mówią, że Dumar ma kręgosłup równie mocny, jak meduza.

Z jednej strony ma templariuszy, z drugiej szlachtę i wszyscy spodziewają się, że rozwiąże ich problemy, ale on nie ma dość władzy, żeby czegokolwiek dokonać. Utrzymuje porządek w miarę swoich możliwości, może nawet lepiej, niż ktokolwiek w tym mieście. I kocha tego swojego smutnego chłopca. Widzę, jak młody Saemus patrzy na ojca i wiem, co musi czuć. Zamknięty w twierdzy, gdzie nie ma żadnych innych dzieci, zmuszony patrzeć, jak każdy nadęty sobiepanek znieważa jego ojca... aż tęsknię za czasami Perrina Threnholda, nawet jeśli panował wtedy chaos. Możemy tylko liczyć, że pewnego dnia Saemus stanie się tym władcą, na którego to miasto zasługuje.

— Fragment listu autorstwa nieznanego służącego, znalezionego w skarbcu Katowni w roku 9:28 Smoka
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.