Po wnikliwych badaniach okazów qunari, które otrzymałam dzięki twojej uprzejmości, doszłam do wniosku, że znaki namalowane na ich twarzach i ciele nie pełnią tak naprawdę jedynie funkcji ceremonialnej, ale zapewniają też praktyczne korzyści. Oczywiście jestem pewna, że istnieje jakieś kulturowe znaczenie wybieranych przez nich wzorów i barw, wszak qunari nie robią niczego bez powodu, prawda? Mówią na te znaki „vitaar”, co w ich języku oznacza „zbroję trucizny”. Nazywają je tak, ponieważ znaki te są magiczne i wzmacniają ich skórę, która staje się twarda niemal jak żelazo, nie tracąc przy tym swej elastyczności, a moje analizy wykazują, że głównym składnikiem jest trucizna. Zmieszana jest ona z czymś jeszcze – krwią, może ich samych? – co neutralizuje truciznę, ale tylko gdy mamy do czynienia z fizjologią qunari. Każdy inny poległby niemal natychmiast (co mi przypomina: uprzejmie proszę o kolejnego niewolnika). Proces ten aktywuje magiczne właściwości trucizny, które zapewniają ochronę niemal w ten sam sposób, co runy lyrium. To, jaki jest sposób działania i czy można to wykorzystać do naszych celów, będzie wymagało dalszych badań. Może tym razem na żywych okazach?

— Fragment listu Namerii Origanus, uczennicy magistra Varasa, rok 9:32 Wieku Smoka
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.