FANDOM


Słowa piosenki, zapisane na wolnym kawałku papieru, autor nieznany:
Usłysz deszcz na liściach, na górze nieba szarość.
Nie ma ni skrawka błękitu. Niestety, nie mógł się ostać.
Krew jego się burzy.
I sen gęsty go nuży.
Serca jego bijąca odezwa.
Przed nim jedna droga.
Usłysz deszcz na liściach, na górze nieba szarość.
Nie ma ni skrawka błękitu. Niestety, nie mógł się ostać.
„Czy widzisz, jak deszcz zmywa
Łzy, któreś wypłakała?
Choć z ciemności głos woła,
Wiesz, że to śmierć nas wszystkich wzywa”.
Usłysz deszcz na liściach,
na górze nieba szarość.
Nie ma ni skrawka błękitu. Niestety, nie mógł się ostać.
I tak oto w miejsce przybył,
Gdzie już cały legion ludzi był.
Ostatni raz na świat spogląda,
Nim przekracza wieczności wrota.
Usłysz deszcz na liściach, na górze nieba szarość.
Nie ma ni skrawka błękitu. Niestety, nie mógł się ostać.
Ptaki krążą po bezkresnym niebie, nad domem na równinie.
Ku pamięci jego śpiewa o czasach przed deszczem.
Andrasto miłosierna, usłysz pieśń naszą,
Bo jego droga naszą też będzie.
Nim ciemność dusze nasze weźmie
Pozwól nam ujrzeć skrawek błękitu.
Usłysz deszcz na liściach, na górze nieba szarość.
Nie ma ni skrawka błękitu. Niestety, nie mógł się ostać.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.