FANDOM


Pamiętam, że...

Sketcha poznałam w Val Royeaux, jednak spędził on tyle czasu na ukrywaniu się wśród imigrantów i przemytników, ze utracił poczucie więzi, urazę do ludzi, a nawet akcent, które to cechy charakteryzują inne miejskie elfy. Jego podstawową troską były prześladowania magów, nie elfów. Marny był z niego bard, ale, jak sądzę, gra jest nieco bardziej pobłażliwa niż templariusze.

Pamiętam jego książki. Niby nic nadzwyczajnego dla maga, ale większość z nich była jedynie na pokaz – najlichsza historyczna papka. Jedyną jego „magiczną księgą” był tom zatytułowany Filozofia i etyka w odniesieniu do kontroli przywołanych istot, którą trzymał tylko dlatego, że była dość obszerna. Powoli i z oddaniem zapełniał każdą stronę drobnymi gryzmołkami, tak jakby nie były wcale zapisane.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.