FANDOM


Amellów spotkał smutny los, nieprawdaż? Wciąż pamiętam historie babci o balach, które lord Aristide urządzał w swojej posiadłości. Skrzypkowie z Antivy i tancerze z Afsaany. Nie szczędzono wydatków i nikt nie śmiał przegapić takiego balu, żeby nie narazić się na podejrzenie, że nie zasłużył sobie na zaproszenie.

A potem biedna Revka urodziła dziecko. Talent magiczny w jednym z najświetniejszych rodów Kirkwall? Po aresztowaniu Threnholda templariusze rozważali mianowanie lorda Aristide’a wicehrabią. Wyobrażasz sobie, do jakiego doszłoby skandalu, gdyby go wybrali? Dziecko chyłkiem trafiło do Kręgu, a dobra passa Amellów jakby się wyczerpała. Leandra uciekła z magiem z Fereldenu, a Damiona oskarżono o przemyt. Biedny lord Fausten niemal doprowadził do bankructwa cały ród, żeby odsunąć od niego podejrzenia, ale z tego, co słyszałam, wicehrabia Marlowe po prostu chciał pozbyć się Amellów na dobre. I udało mu się, czyż nie? Kiedy lord Fausten się rozchorował, z całego rodu pozostał już tylko młody Gamlen i cała góra długów.

Niedawno rozmawiałam z Dulci. Okazuje się, że Gamlen mieszka teraz w jakimś szałasie w Dolnym Mieście – jak najbardziej podejrzany typ, którego na ulicy omija się łukiem! Kwestię posiadłości litościwie zmilczę.

Matka mówi, że powinniśmy pamiętać o Amellach, bo to może się przytrafić nam wszystkim. Znasz w końcu stare powiedzenie: „W Marchiach fortuna wznosi się i opada wraz z falą przypływu”. Ja osobiście uważam, że to kolejne nieszczęście, które magia ściąga na uczciwych ludzi. Niechaj Andrasta pomoże tej nieszczęsnej rodzinie, cokolwiek miałoby ją jeszcze spotkać.

— Fragment listu autorstwa lady Amelii de Montfort
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.