FANDOM


Autor: Varrik Tethras

Powiadają, że na bazarze Dolnego Miasta można kupić wszystko. To w przeważającej części prawda. W odpowiedni dzień, można znaleźć tutaj kupców handlujących przyprawami z Seheronu, dziedzictwem nieznanych krasnoludzkich Patronów, mapami prowadzącymi do ukrytych fortec w Donark i klejnotami koronnymi z Antivy. I w całym Thedas nie ma księgarni, w której znaleźć by można więcej niesamowitych opowieści niż w Dolnym Mieście.

Donnen Brennokovic witał się z każdym mijanym kupcem, aby nieprzerwany chór głosów wypowiadających „Strażniku” dobiegał uszu dwóch dryblasów, śledzących go, odkąd rozstał się z lady Marielle w Górnym Mieście.

Adres, który mu dała, prowadził do magazynu w dzielnicy Kuźni, część miasta gdzie można było znaleźć wyłącznie zardzewiałe metalowe kolce i włóczęgów. Donnen zapukał do drzwi.

Powitał go nienagannie ubrany kamerdyner i gestem zaprosił go do środka.

— Strażnik miejski Brennokovic. Messere Wagner cię oczekuje.

Donnen ruszył z nim przez labirynt biur magazynu do pokoju na zapleczu bogato udekorowanego jedwabnymi dywanami i gobelinami przedstawiającymi egzekucję Andrasty. Centralne miejsce pokoju zajmowały dwa, ciężkie, obite aksamitem fotele. W jednym z nich siedział zadowolony z siebie, rudowłosy mężczyzna odziany w oślepiająco biały samit. Drugi fotel był pusty.

— Strażniku! Proszę usiąść. — Dżentelmen mówił z ciężkim starkhaveńskim akcentem.

— Rozumiem, że mam do czynienia z messere Wagnerem? — zapytał Donnen.

— Jestem dostarczycielem antyków, ser Brennokovic. Jak zapewne wyjaśniła lady Dunwall. Wagner ostrożnie zapalił fajkę z rzeźbionego sangwinitu i zaciągnął się głęboko. — Ale obaj jesteśmy ludźmi interesu, strażniku. Wkrótce przechodzisz na emeryturę, prawda? Pozwól, że przedstawię ci propozycję.

Donnen spojrzał krytycznym okiem na gobelin przedstawiający stos Andrasty.

— Słucham.

Wagner obserwował go zza obłoków dymu.

— Czy wiesz, co takiego posiadał Seamus Dunwald, strażniku? Przez co zginął?

— Powiedz mi.

Miecz Hessariana. — Wagner pochylił się i przyjrzał Donnenowi badawczo. — Ten sam, który przeszył serce Andrasty.

Donnen spojrzał na Wagnera beznamiętnie.

— Gdybym wierzył, że to możliwe, to ostrze byłoby niemało warte.

— Większość spojrzy na nie i ujrzy jedynie kupę złomu. Nie jest to już pełne klejnotów ostrze archonta. Ale dla właściwego kupca, strażniku, miecz ten wart jest majątek. Znam takich kupców.- Wagner się uśmiechnął. — Jest tutaj. W Kirkwall. A jeśli pomożesz mi go znaleźć, mogę uczynić się bardzo bogatym.

Powiązane wpisy Edytuj

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.