Korespondencja odkryta przez straż miejską Kirkwall w porzuconej kryjówce Koterii w Dolnym Mieście, 9:39 Smoka


Gallardzie,

Sprawa ma się tak: trzynaście suwerenów i dwanaście srebrników. Oczekuj takiej samej kwoty za miesiąc. Dolne Miasto roi się od handlarzy chcących opchnąć swoje towary w jakimś przyjemnym i bezpiecznym miejscu, zanim kolejny pojebany mag zechce spalić Kirkwall. Handlarze z Górnego Miasta też zaczynają to rozumieć. Prawdziwe pieniądze pochodzą jednak od rodzin, które chcą się wydostać drogą bezpieczniejszą niż morska. To w sumie typowe – kiedy żądasz pieniędzy za ochronę, są biedni jak myszy zakonne, ale kiedy muszą uciekać, nagle znajdują srebrniki.

Odkąd wykopali nas z tuneli pod Katownią, wykorzystujemy stare tevinterskie podziemne przejścia, ale Podchmielony twierdzi, że templariusze powoli zaczynają się orientować. Zdaje się, że podziemie magów też z nich korzystało, a nowy kapitan wszedł w posiadanie map. Zasrani magowie muszą wszystko spieprzyć – rzecz jasna, nie mam tutaj na myśli Harlana. Chcesz, żebym sprawił, że te mapy przypadkiem się „zgubią”?

— Kasper

Do szanownego porucznika Paxleya,

W imieniu obywateli Kirkwall, chcemy wyrazić szczere podziękowania za to, że niestrudzenie dąży pan do przywrócenia porządku w mieście. Pod nieobecność naszego Bohatera zakon templariuszy zapewnił nam bezpieczeństwo, jakiego desperacko potrzebujemy, i możliwość życia jak wcześniej.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że jako jesteście wojownikami o sprawiedliwość wybranymi przez samego Stwórcę, nie potrzebujecie pociech będących domeną zwykłych żołnierzy. Ponieważ jednak handel nadal się odradza, nietrudno się domyślić, że brakuje wam pewnych dóbr. Proszę przyjąć załączone do listu lyrium, będące zaledwie drobnym wyrazem wdzięczności. Jesteśmy pewni, że jeżeli sytuacja w, powiedzmy, Dolnym Mieście pozostanie dobra, nasi szlachetni obrońcy będą cieszyli się zasłużonymi korzyściami.

— Z wyrazami szacunku,
Przyjaciel

Harlanie,

Lusine potrzebuje kolejnej kelnerki w Kwitnącej Róży. Odkąd w mieście pojawili się nowi templariusze, dziewczynom od chodzenia nogi prawie weszły do zadków. Co więcej, Lusine twierdzi, że rekruci plotkują jak stare baby przy winie. Za informacje, które nam przekazała, możemy jeść przez miesiąc.

Coś się chyba kroi. Wielu tych rekrutów mówi tak, jakby niedługo mieli opuścić Kirkwall. Ale dokąd mają pójść? Próbujemy się dowiedzieć, ale według tego, co mówi Paxley, nie pozbyto się wszystkich zbuntowanych magów i apostatów, którzy ukrywają się albo w mieście, ale gdzieś w okolicach Rozdartego Grzbietu. Po co sprowadzać nowych rekrutów, skoro zaraz i tak muszą odejść? Łapówki z lyrium co prawda opłacamy zyskami z operacji przemytniczych, ale to dobrze wydane pieniądze. Jeśli dobrze to rozegramy, to kiedy opadnie kurz, Koteria może zostać na placu boju jako zwycięzca.

— Gallard
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.