Bezkastowcy nie mają w Orzammarze zbyt wielu perspektyw. Skazani są na życie w walącej się ruinie na społecznej i gospodarczej rubieży krasnoludzkiej stolicy. Większość zmuszona jest do żebractwa, prostytucji lub zbrodni.

Wszystkie rzeki trafiają w końcu do morza, a wszystkie krasnoludy, które schodzą na drogę przestępczości – do Kartelu. Bohater Fereldenu zdziesiątkował szeregi tego prastarego gangu, usiłując przekonać krasnoludy do przyłączenia się do bitwy przeciwko arcydemonowi Urthemielowi. Kartel nie był w stanie odzyskać w Orzammarze dawnych wpływów i zwrócił swoją uwagę na powierzchnię. Zaczął wykorzystywać grupy krasnoludów mieszkających nad ziemią do przemytu broni, lyrium, luksusowych towarów, osób i innych dóbr pomiędzy Orzammarem i krainami ludzi.

Interes kwietnie, ale członkowie Kartelu wciąż są brutalni i zdesperowani. Nie mają silnego przywódcy, którzy wziąłby ich w ryzy, a zatem utracili krasnoludzkie poczucie honoru – nierzadko łamią dane słowo, oszukują sprzymierzeńców i wycofują się z zawartych umów.

— Fragment księgi Kamień i jego dzieci. Krasnoludy Wieku Smoka autorstwa brata Genitivusa
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.