FANDOM


Inkwizycja sprzymierzona z templariuszami:

Elfy kontynuują atak. Nasze najsilniejsze zaklęcia obronne, nasze najzmyślniejsze pułapki jedynie je spowalniają, a jednak panikują. Koryfeusz ostrzegł nas, że zmierzymy się z obrońcami Świątyni Mythal i teraz stoimy u ich bram. Zgładziliśmy dość elfów, by zdały sobie sprawę, że odbierzemy im Studnię Smutków. Musimy być pierwszym prawdziwym zagrożeniem, z jakim się zetknęli, odkąd zaczęli swoją długą wartę tysiące lat temu.

Sądziłam, że ci Obrońcy będą walczyć jak Dalijczycy, ale są znacznie groźniejsi od swoich kuzynów. Jest w tych elfach magia, którą wyczułam wcześniej tylko raz: w kuli, którą nosi Koryfeusz. Charakter ich mocy jest zbyt podobny. Mistrz musi mieć podejrzenia, ale nie podzielił się nimi ze mną, obiecał jednak, że wszystko okaże się zrozumiałe, gdy stanę się naczyniem dla wiedzy z tej świątyni. Wierzę mu, ale dotąd nie zakazał mi podejmowania własnych dochodzeń. Spal ten list, gdy skończysz, i przygotuj się na dalsze instrukcje za tydzień. Do tego czasu będę wiedziała dosyć, by skierować się na odpowiednią drogę.

— Zaszyfrowany list od Kalpernii do jej głównego agenta, wysłany przed bitwą o Dzicz Arbor. Przechwycony i odszyfrowany przez agentów Leliany.

Inkwizycja sprzymierzona z magami:

Elfy urządziły na nas zasadzkę dokładnie wtedy, gdy powiedział Pan, w piątym dniu naszego pobytu w Dziczy Arbor. Poruszają się szybciej niż inne elfy, jakie widziałem, i znają las, jakby się w nim urodziły. Te, które uciekną, zlewają się z cieniami. Są silne i nie znają strachu; każdy z pokonanych przez nas przeklętych elfów walczy do samego końca.

Ataki osłabły, odkąd podwoiliśmy straże. Zabiliśmy dość, żeby ich osłabić. Koryfeusz mówi, że elfy nazywają się „Obrońcami”. Przyszykowaliśmy plan ostatecznego ataku na świątynię i powiedział mi, że te walczące elfy to ostatni „prawdziwi” kapłani ich dawnych bogów. Zanim zdołałem się powstrzymać, zapytałem, skąd wie. Poczułem się jak przeklęty głupiec, gdy słowa te opuściły moje usta, ale Pan tylko na mnie spojrzał, a następnie otworzył dłoń. Chwilę później unosiła się nad nią magiczna kula.

Powiedział, że jest elfia, a wydarzenia skłoniły go do wiary, że trafiła do niego celowo. Pan odwrócił się i uznałem, że mogę odejść, ale wtedy mnie zatrzymał. Powiedział uroczyście jak jeszcze nigdy, że jest sporo rzeczy, których nie może mi powiedzieć i które ukrył przede mną, żebym skupił się na studni. Powiedział, że chociaż poświęcę wiele, to gdy zostanę naczyniem, nie będzie przede mną żadnych tajemnic.

Potem wyszedłem, ale nie mogę przestać o tym myśleć. Przysiągłbym, że w jego ostatnich słowach usłyszałem nutę żalu. Żałuję, że nie wiem, czego dotyczył.

— Przypalony fragment dziennika Samsona, odzyskanego przez szpiegów Inkwizycji z ruin obozu czerwonych templariuszy w Dziczy Arbor. Reszta księgi jest zbyt zwęglona, żeby ją odczytać.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.