Zbadaliśmy obszar zgodnie z poleceniem. Zdaje się, że Strażniczka Fiona miała rację: była to niegdyś krasnoludzka forteca; jeden z naszych zwiadowców nazwał ją Kul-Baras. Teraz jednak leży w gruzach i jest przeżarta skażeniem.
Pomimo opisu Fiony, nie udało się nam znaleźć żadnych mrocznych pomiotów. Jeśli tu były, dawno już odeszły... co, według mnie, jest bardzo wątpliwe. Jej opowieści o „mówiącym pomiocie” muszą być wytworem rozgorączkowanej wyobraźni.
W twierdzy nie ma żadnego śladu po bibliotece ani też oznak, że byli tu Szarzy Strażnicy albo król Maric. Jeden z moich ludzi znalazł jednak w pobliskiej części Głębokich Ścieżek coś ciekawego: długi łuk awarskiego wyrobu, otoczony zwłokami pomiotów (czas zgonu jest trudny do ustalenia, biorąc pod uwagę sposób ich rozkładu).
Podejrzewam, że łuk należał do Kella ap Morgana – Strażnika, który poświęcił życie, żeby umożliwić Fionie ucieczkę. Jeśli tak było, to zabrał ze sobą do grobu wielu wrogów. Niestety, nie odnaleźliśmy jego ciała. Łuk zostanie wysłany do Weisshaupt.