FANDOM


Martwię się o Lorena. Od śmierci żony i syna w Wysokożu na początku Plagi staje się coraz większym odludkiem. Właściwie nikomu nie można już odwiedzać Caer Oswin. Gdy ostatni raz udało mi się z nim spotkać, musiałam użyć gróźb, by dostać się do środka i prawie zmusić jego nowych dziwnych gwardzistów, by mnie do niego zaprowadzili. Piszę „nowych dziwnych gwardzistów”, bo całą resztę podwładnych odesłał. Ci nowi nie nosili za to barw banna Lorena i bardziej przywodzili na myśl więziennych strażników niż obrońców. Sam Loren był zaś blady i majaczył. Błagałam go, by udał się do lekarza. Obiecał, że to zrobi, ale wątpię, by wypełnił to przyrzeczenie. Gwardziści wyprowadzili mnie w pośpiechu, a gdy próbowałam odwiedzić Lorena kolejny raz, nie wpuścili mnie nawet za bramę. Od miesięcy nikt go nie widział. Obawiam się najgorszego, ale niczego nie jestem w stanie udowodnić. Pozostaje mi tylko modlić się, by w Bannorn to zauważono i podjęto jakieś działania, nim utracony zostanie zacny człowiek.

— Z listu bannory Alfastany Eremon, 9:40 Wieku Smoka
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.