Sądziłem, że przed Plagą były znacznie rzadziej spotykane. Powinienem zapytać jakiegoś Strażnika, czy zabicie arcydemona pozostawia wszędzie bryłkowce. Biedne stworzenia zdają się nieprzystosowane do życia w żadnych warunkach. Bo przecież żywią się byle czym, ale parzy je pustynne słońce, na śniegu zamarzają, a wytropić je łatwiej niż własny tyłek. Wszystko je zjada (poza mną, ich łapki odbierają mi apetyt), a jednak jest ich mnogość. Napalone utrapieńce rozmnażają się szybciej, niż są pożerane.

W każdym razie chodzi mi o to, że te wokół gospodarstwa są tak wsobne, że mają pięć kolorów i ciągle szczają. Sprzedaję je w okolicy jako „nieuchwytne wielkanocne świnio-zające”. Przypominają mi się słowa ojcach o idiotach z głębokimi kieszeniami.

— Fragment z kolekcji prywatnych listów „kapitana” Byrne’a, handlarza bryłkowcami, przedstawionych jako dowód po siedmiu przypadkach zagrożenia wodnego i śmierci w następstwie ugryzień w dzielnicy ogrodów, w roku 9:36
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.