FANDOM


Opuściłem Czarne Emporium z pustymi rękami z dwóch powodów. Po pierwsze: nie stać mnie było na większość towarów. Po drugie: dłuższą część mojego krótkiego tam pobytu spędziłem zaspokajając ciekawość odnośnie właściciela tegoż przybytku. Przyłapałem się na tym, że rzucałem ukradkowe spojrzenia zza stert ksiąg, spomiędzy półek, a w pewnym momencie nawet znad kosza pełnego skarpetek bez pary. Starzec siedział nieruchomo pośrodku Emporium, skórę miał szarą, woskowatą, pod nią wyraźnie widoczne napięte ścięgna, słowa wystękiwał głosem tak suchym i kruchym, że przywodziło to na myśl gałęzie trzaskające pod stopami w suszy.

Jego liczne polecenia w antykwariacie spełniała krzątająca się tam i z powrotem dziewczynka, na oko mająca lat nie więcej jak dwanaście. Inny klient dostrzegł moje zaciekawienie i powiedział mi, że dziewczynka, najprawdopodobniej sierota przygarnięta z ulicy, odpowiadała za potrzeby antykwariusza – jedzenie, mycie i tym podobne. Jest on tak nieprawdopodobnie sędziwy, a skórę ma tak wiotką, że znosi jedynie najdelikatniejszy dotyk najdrobniejszej ze swych służących.

„Tylko w ten sposób może zbliżyć się do swojej utraconej młodości”, odparł mężczyzna.

Otaczały mnie legendarne przedmioty, a jednak żaden nie zafascynował mnie tak jak ów antykwariusz.

— Fragment strony z dziennika znalezionej w Mrokowisku w Kirkwall, pióra nieznanego autora.

Zobacz też Edytuj

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.